6.11.2022


Nowa forma badań technicznych - porady Qarsona

Od 1 listopada obowiązują nowe, jeszcze ostrzejsze przepisy dotyczące badań technicznych. Zmieniła się forma przeglądów, ale nie tylko. Obecnie diagnosta będzie musiał kontrolować nawet pewien… przycisk. Jak wyglądają nowe zasady przeprowadzania badań w Stacjach Kontroli Pojazdów i czy jest się czego obawiać?

System powiadamiania ratunkowego eCall montowany jest we wszystkich autach homologowanych w Europie po 1 kwietnia 2018 r. Jest on w stanie wezwać pomoc automatycznie, np. po wybuchu poduszek powietrznych, lub też po naciśnięciu przycisku „SOS”. Przycisk ten znajduje się na suficie, w okolicach lusterka wstecznego lub lampek. Od 1 listopada 2022 r. system eCall musi być skontrolowany przed diagnostę podczas każdego przeglądu technicznego. Jak wygląda taka kontrola?

Nowelizacja przepisów wymaga, co prawda, aby podczas badań sprawdzić obecność, stan i działanie systemu wczesnego powiadamiania o wypadku, jednak w praktyce nie jest to takie proste. Obecnie stacje diagnostyczne nie są jeszcze wyposażone w służące do tego narzędzia. Diagnosta będzie mógł więc jedynie organoleptycznie sprawdzić, czy system eCall zamontowany jest w pojeździe. Nie uruchomi natomiast przycisku „SOS” i nie połączy się testowo z centrum alarmowym.

Nowością w SKP jest też znowelizowana klasyfikacja usterek, stosowana podczas przeglądu aut. Obowiązujące do tej pory usterki drobne (UD), usterki istotne (UI) oraz usterki stwarzające zagrożenie (USZ) zostały zastąpione nowym podziałem. Od 1 listopada 2022 r. wyróżnia się:

  • usterki drobne (UD),
  • usterki poważne (UP),
  • usterki niebezpieczne (UN).

Nowa klasyfikacja usterek to jednak nie tylko zmienione nazwy. Zaostrzone zastały wymogi dotyczące sprawności podzespołów, a także uszczegółowiono charakter usterek, dopasowując opis do nowoczesnych aut (np. uwzględniono awarię tylko części LED-ów w reflektorze). Jeżeli diagnosta stwierdzi usterkę poważną, badanie zakończy się negatywnym wynikiem. W przypadku wykrycia usterki niebezpiecznej diagnosta będzie dodatkowo zobowiązany do zatrzymania dowodu rejestracyjnego.

Oprócz tego konkretne awarie ujęte są już tylko w jednej kategorii. Poprzednio mogły być wpisane w dwóch kategoriach, przez co decyzja o charakterze usterki należała do diagnosty. Obecnie ocena usterki jest jednoznaczna, co w praktyce oznacza, że wiele z nich będzie wiązało się z koniecznością powtórzenia badania. Co zrobić w sytuacji, gdy nie zgadzamy się z wynikiem? Po otrzymaniu negatywnej decyzji kierowca może w ciągu dwóch dni wystąpić z wnioskiem do dyrektora TDT o powtórzenie przeglądu. Odbędzie się ono pod okiem inspektora, który stwierdzi, czy doszło do naruszeń.

Dodatkowe obostrzenia weszły w życie 1 stycznia 2023. Są one tym razem związane ze spóźnieniami. Dotychczas wykonanie badania po terminie nie wiązało się z żadnymi karami ani nieprzyjemnościami, a stawka wynosiła tyle samo – 98 zł. Od początku 2023 roku spóźnialscy kierowcy będą musieli liczyć się z koniecznością zapłaty podwójnej stawki za badanie techniczne. W przypadku wykonania przeglądu po upływie 30 dni od daty końcowej koszt badania wyniesie 196 zł.

Na jeszcze większy wydatek narażeni są kierowcy aut z instalacją LPG, bowiem podstawa stawka wynosi 162 zł. Oznacza to, że przy dużym spóźnieniu kierowca auta zasilanego gazem zapłaci za badanie techniczne aż 324 zł. Wbrew pozorom problem wykonywania badań po tak długim terminie był powszechny i dane Centralnej Ewidencji Pojazdów mówią aż o 300 tys. takich przypadkach rocznie.

Nowa forma badań technicznych - porady Qarsona

Podczas wizyty w stacji diagnostycznej nie obędzie się już bez wykonania dwóch fotografii pojazdu. Udokumentowanie samochodu na stanowisku kontrolnym ma zapobiec wirtualnemu podbijaniu dowodów rejestracyjnym. Choć ten proceder jest dziś już rzadki, dawniej przeglądy aut, które nawet nie dotarły do SKP, były powszechne. W dokumentacji musi znaleźć się zdjęcie bryły pojazdu z widoczną tablicą rejestracyjną oraz wskazanie drogomierza. Diagnosta musi wskazać także datę i godzinę przeprowadzenia badania. Zdjęcia wraz z niezbędnymi informacjami są przechowywane przez stację diagnostyczną aż przez 5 lat.

Nowa forma badań technicznych nie wprowadza więc rewolucji. Choć nowelizacja dokłada pracy stacjom diagnostycznym, właściciele pojazdów nie muszą się niczym martwić. Zadbane i sprawne samochody uzyskają pozytywny wynik z taką samą łatwością, jak poprzednio.